21 lat ?ycia
Agnieszka Ko?ody?ska: Odbieraj?c Nagrod? Literack? ANGELUS przytoczy? Pan s?owa swojego przyjaciela, kt?ry stwierdzi?, ?e Wroc?aw jest miastem ludzi sk?onnych do ryzyka. Czy przyznanie Panu nagrody za powie?? Dwana?cie kr?g?w to rzeczywi?cie ryzykowny krok?
Jurij Andruchowycz: (?miech) Chodzi?o mi o komplement pod adresem Wroc?awia, bo moim zdaniem to komplement! T? rozmow? mam g??boko w pami?ci, wi??e si? ona z moim pierwszym przyjazdem do Wroc?awia. To by?o jakie? cztery czy pi?? lat temu. Mojemu przyjacielowi, gdy to m?wi?, chodzi?o o sytuacj?, w jakiej znalaz? si? Wroc?aw po wojnie. Punktem wyj?cia do tej wypowiedzi byli ludzie, kt?rzy przyjechali do tego miasta. Wchodzili w nowe krajobrazy, domy, mieszkania. Zaczynali wszystko od nowa. M?j przyjaciel uwa?a, ?e mieszkaj? tu ludzie maj?cy wr?cz genetyczn? umiej?tno?? przyjmowania radykalnych zmian. To tkwi w ludziach, nawet, je?li jest to drugie, trzecie czy kolejne pokolenie powojennych osadnik?w.
?yczy? Pan Wroc?awiowi, by sta? si? prawdziw? stolic? Europy ?rodkowej. Du?o nam jeszcze do tego brakuje?
My?l?, ?e je?li miasto postawi?o sobie tak wysoki cel, to musi do niego d??y?, ale nikt oficjalnie nie og?osi i nie przyzna Wroc?awiowi takiego miana, bo tak naprawd? nie wiadomo, czym jest ta ?rodkowa Europa… To bardzo subiektywna nazwa dla tej cz??ci ?wiata.
Do Wroc?awia zagl?da Pan do?? cz?sto – a to przy okazji festiwali literackich, a to premier ksi??kowych, czy nagrania p?yty z wroc?awskim zespo?em Karbido. Lubi Pan to miasto?
Przede wszystkim we Wroc?awiu mieszka i pracuje m?j przyjaciel i polski wydawca Artur Burszta. Tak si? przyj??o, ?e moj? proz? wydaje Wydawnictwo “Czarne” Stasiuka, a poezj? Biuro Literackie. W?a?nie pracujemy nad kolejn? ksi??k?. Bior? te? udzia? w imprezach literackich takich jak Port Wroc?aw, my?l?, ?e unikalnej w tej cz??ci ?wiata. Mam tu tylu dobrych przyjaci??, kt?rzy proponuj? mi zawsze nowe i interesuj?ce projekty. To owocuje, cho?by wspomnian? wsp??prac? z muzykami z Karbido. Przyje?d?am tu z wielk? przyjemno?ci?. Ca?ego Wroc?awia nie znam, raczej jego star? cz???, zreszt? zawsze zatrzymuj? si? w hotelach na Starym Mie?cie. Wroc?aw odbieram jako wybitne, wyj?tkowe miasto.
Jest Pan jednym z najbardziej znanych w Polsce ukrai?skich pisarzy. Pana proz? znale?? mo?na nawet w polskich przewodnikach po Ukrainie! Niebawem w programie wycieczek po Stanis?awowie znajdzie si? Pana dom. Nie ci??y Panu s?awa flagowego pisarza Ukrainy?
Nie mog? tego zmieni?. A je?li z czym? nic nie mo?na zrobi?, to trzeba to jako? wykorzysta? (?miech). Oczywi?cie nie mog? by? ?ywym eksponatem miasta Stanis?awowa. Nie wychodz? do ka?dej polskiej wycieczki, nie oprowadzam po mie?cie. Widz? jednak dobre strony tej sytuacji niezwi?zane bezpo?rednio z moj? obecno?ci?. Dobrze si? dzieje, ?e ludzie s? zainteresowani Ukrain?.
Krytycy wci?? si? spieraj?, czy lepszy z Pana prozaik czy poeta. Nie zapytam pana, kt?ry gatunek literacki Pan woli. Chcia?abym wiedzie?, czy w prozaiku budzi si? te? czasem happener, kt?rym Pan jest, gdy prezentuje Pan swoj? poezj? przed publiczno?ci? czy na p?ytach?
Bardzo lubi? na g?os czyta? fragmenty mojej prozy. Najlepiej nadaje si? do tego moja powie?? Perwersja. Ka?dy jej rozdzia? ma inny stylistyczny klucz. Ciekawe jest w?a?nie to, jak mo?na interpretowa? tekst g?osem. Na Ukrainie uka?? si? na dniach trzy p?yty kompaktowe z nagranymi moimi powie?ciami. To cz??? projektu, w kt?rym uczestnicz? inni wsp??cze?ni ukrai?scy autorzy. Ich ksi??ki czytali profesjonalni aktorzy. Ja moje ksi??ki przeczyta?em sam – od pierwszej do ostatniej strony, cho? pocz?tkowo i moje powie?ci mia? czyta? aktor. Gdy us?ysza?a go producentka nagra? od razu stwierdzi?a, ?e w moim wykonaniu tekst brzmi zdecydowanie lepiej. Proza musi brzmie?, mie? rytm, wewn?trzne napi?cie, by mo?na j? by?o nie tylko czyta? oczami, ale te? s?ucha?. Nie wytyczam granicy: tu ko?czy si? poezja, a tu zaczyna proza. To nie ma znaczenia podczas czytania.
Polski “Newsweek” nazwa? Pana “romantycznym wieszczem”. Pono? uzna? Pan to za osobist? pora?k?.
Nie zgadzam si? z tak? ocen?! Nie uwa?am si? za posta? romantyczn?. Ukraina mia?a ju? swoich wieszcz?w w dziewi?tnastym wieku, tak jak Polska. To tak jakby kto? teraz tak nazwa? Stasiuka, czy ?wietlickiego. Chyba by si? obrazili. A wynika to z b??dnego stereotypu, wed?ug kt?rego Ukraina wci?? znajduje si? w romantycznej przesz?o?ci. Chyba dlatego tak negatywnie zareagowa?em na to okre?lenie.
Ukrai?skie kr?gi piekielne: okolice Czartopola, hotel w bezludnych Karpatach na Huculszczy?nie – w nagrodzonych Dwunastu kr?gach znajdziemy echa z Manna, z Bruno Schulza. Spotykamy postaci chwilami plugawe, dziwaczne, gangsterskie, ale te? naiwne. Tak Pan widzi Ukrain? po odzyskaniu niepodleg?o?ci, bo chyba jeszcze za wcze?nie na podsumowania Pomara?czowej Rewolucji?
Zdecydowanie za wcze?nie na takie podsumowania czy interpretacje. Zreszt? ksi??k? napisa?em par? lat przed Pomara?czow? Rewolucj?. Jest w niej obraz kraju czasu drugiej kadencji prezydenta Leonida Kuczmy. To prze?om lat 90. Wtedy ocenia?em Ukrain? pesymistycznie. Te moje impresje, przemy?lenia zawar?em w swoich esejach pod znacz?cym tytu?em Ostatnie terytorium. Eseje to jedna strona tego, co wtedy odczuwa?em, jak prze?ywa?em sw?j kraj. To s? do?? fragmentaryczne obserwacje rzeczywisto?ci. Pokazuj? cz??? zachodniej Ukrainy, Karpaty. To biedna, zapomniana kraina. Z drugiej strony jest to ?wiat do?? kameralny, zamkni?ty. Przestrze? – ma?y domek, pensjonat w g?rach – i atmosfera rzeczywi?cie wskazuj? na paralele z Mannem czy Schulzem.
Najbardziej poruszy?y mnie s?owa pani Gorbaniewskiej na temat mojej ksi??ki: ?e rozpaczy od ?miechu nie da si? w niej oddzieli?. Zale?y mi na tym, by moje ksi??ki mia?y w?a?nie tak? cech? – rozpacz i ?miech ko?o siebie. A co do piek?a… To jest raczej czy?ciec. Wol? bardziej optymistyczny wariant, bo czy?ciec to jest co?, przez co trzeba przej??, by i?? dalej.
Karl-Joseph Zumbrunnen, austriacki fotograf, kt?rego oczami patrzymy na powie?ciow? rzeczywisto??, bywa zafascynowany Pana krajem, ale bywa te? bardzo dosadny. Docenia kultur?, ale zauwa?a te? cuchn?ce publiczne szalety. ?atwiej Ukrai?com przyj?? krytyk? kogo? z zewn?trz, czy mo?e ?atwiej krytykowa? cudzoziemcowi? A mo?e chce Pan powiedzie?, ?e cudzoziemcowi nie uda si? nigdy poj?? Ukrainy?
Posta? Zumbrunnena by?a ciekawym zadaniem, pr?b? sk?onienia czytelnika ukrai?skiego, by popatrzy? na sw?j kraj oczami cudzoziemca. Ale to te? jest przes?anie dla czytelnik?w z Zachodu. Karl-Joseph Zumbrunnen ma racj? w swoich s?dach o Ukrainie, ale r?wnocze?nie tej racji nie ma. Ma neokolonialne podej?cie do Ukrainy. Nie rozumie tego kraju, nawet nie zna j?zyka. M?wi?c o nim, ?ywi si? wy??cznie stereotypami. On widzi tylko to, co potrafi zobaczy?. Nie rozumie, ale usi?uje poucza?. Nie jest w stanie wej?? w ten ?wiat. Jego g?upia ?mier? jest rodzajem historycznej zap?aty za kolonializm austro-w?gierski. Na Ukrain? trafi? szukaj?c swoich habsburskich przodk?w… Wyznaj? koncepcj? Michai?a Bachtina – w powie?ci, w tek?cie musi by? wewn?trzny dialog, musi by? polemika, oceny r??nych stron, ale autor nie powinien sta? po ?adnej stronie.
Studiowa? Pan w Instytucie Literackim im. Maksyma Gorkiego w Moskwie. Nie zosta? sowieckim, ale jak najbardziej europejskim pisarzem. Wydaj? Pana we W?oszech, Francji, Anglii, Szwecji, na W?grzech, S?owacji, a tak?e w Rosji i USA. W tej chwili jest Pan w Szwajcarii… Te studia przyda?y si? przede wszystkim do napisania Moskowiady, bo jakie nauki mia? z nich wynie?? uformowany ju? autor?
Teraz, gdy patrz? z dalszej perspektywy, to najwa?niejszym owocem tego pobytu by?a w?a?nie Moskowiada. Kiedy? nie by?o takich mo?liwo?ci dla pisarzy jak dzi?. Na dwuletnie stypendium do Moskwy mo?na by?o wyjecha? b?d?c w stowarzyszeniu pisarzy. Nie bra?em nauk w Instytucie serio. Raczej to by? czas dla mnie, mog?em du?o pisa? maj?c ?rodki na ?ycie. Wtedy powsta?a moja pierwsza powie?? Rekreacje, bardzo du?o wierszy. Do domu wr?ci?em 40 dni przed upadkiem ZSRR. Gdybym zosta? d?u?ej by?bym ?wiadkiem historycznego puczu…
Instytut za czas?w sowieckich by? azylem, miejscem, gdzie znajdowali prac? ludzie z kr?g?w dysydenckich. Mogli tu uczy?, prowadzi? badania naukowe. Nawet w najtrudniejszych ideologicznie czasach Instytut by? do?? liberalny. Paradoksalnie w czasach p??nego Gorbaczowa sta? si? bardzo konserwatywny. Gdy przebywa?em w Moskwie, odbiera?em j? jak stolic? obcego kraju, kt?rego nienawidzi?em, stolic? obcej kultury. M?j kraj wtedy nie by? niepodleg?y. To podkre?lanie obco?ci by?o r??nie odbierane, ale ?adnego razu w mord? za to nie dosta?em (?miech).
Natalia Gorbaniewska wr?czaj?c Panu nagrod? podkre?li?a znaczenie roku 1937, roku ?mierci poety Bohdana Ihora Antonycza, kt?rego posta? pe?ni wa?n? rol? w Pana powie?ci. W tamtym roku Stalin rozprawi? si? ostatecznie z inteligencj?. Wsp??cze?ni ukrai?scy pisarze wracaj? do ?r?de? przedsowieckiej, ukrai?skiej literatury?
Wi?? z t? dat? jest rzeczywi?cie symboliczna, bo Antonycz nie by? nigdy obywatelem sowieckim. Jako polski obywatel nie ulega? te? sowietyzacji. Nie wiadomo, jak by si? zachowa? w 1939 roku, nie wiadomo, kim by by? po wojnie… Te daty si? zbiegaj?, dla Natalii Gorbaniewskiej rok 1937 to czystki stalinowskie, ostatnia przedwojenna wielka akcja wyniszczenia nie tylko inteligencji. Antonycza trzeba jednak rozpatrywa? poza kontekstem sowieckiej literatury. Zna? i czyta? to, co si? ukazywa?o na Ukrainie, orientowa? si? w nowych nurtach – futuryzmie, neoklasycyzmie. Jego tw?rczo?? nie by?a znana, wr?cz by?a zakazana na sowieckiej Ukrainie. Wsp??cze?ni pisarze nie wracaj? do ukrai?skiej literatury, ale j? odkrywaj?. To si? staje aktualnym zjawiskiem, kt?re przysz?o na fali lat 80. i 90. W tw?rczo?ci pisarzy ukrai?skich lat 20. wsp??cze?ni autorzy odnajduj? wiele dla siebie.
Czym dla Ukrainy jest Huculszczyzna – skansenem czy mityczn? krain?, w kt?rej tak jak bohaterowie Dwunastu kr?g?w mo?na szuka? sensu egzystencji lub zg??bia? tajemnice przemijania? W polskiej ?wiadomo?ci funkcjonuje jako utracony huculski raj, przedmiot zainteresowania mi?dzywojennych artyst?w.
Trudno powiedzie?. To jest co? wi?cej ni? moda, w?dr?wki po Karpatach. M?wimy o artystach, bo tylko ta znikoma cz??? spo?ecze?stwa interesuje si? Huculszczyzn?. Nie kojarzy si? ona ju? z rajem, z mitem. To najbiedniejsza cz??? Ukrainy. M??czy?ni, by utrzyma? rodziny, wyje?d?aj? stamt?d w poszukiwaniu pracy. Panuje tu n?dza, pija?stwo, rodz? si? chore, upo?ledzone dzieci. Tamtejsza ludno?? wymiera. Trudno ratowa? ten kontynent. Wierz?, ?e Huculi s? jednak zdolni stawi? czo?o tej entropii… Je?eli zapyta si? o Huculszczyzn? Ukrai?c?w, to ich pierwsze skojarzenia b?d? w?a?nie negatywne. ?wiadomie wybra?em to miejsce. Pisarz musi pokazywa? ekstrema. A tu mit jednoczy si? z n?dz? i brudem.
Wie ju? Pan co zrobi? z nagrod?? Po gali, na kt?rej wr?czono Panu wyr??nienie, w emocjach, nie mia? Pan g?owy, na zastanawianie si? nad tym.
Dosta?em od znajomego maila, w kt?rym poinformowa? mnie, o tym, ?e jedna z wroc?awskich gazet wyliczy?a, i? dzi?ki tej nagrodzie mog? spokojnie ?y? 208 lat na Ukrainie (?miech). Wyliczyli to przyjmuj?c, ?e ?rednia pensja w moim kraju wynosi 20 dolar?w miesi?cznie. Niestety te czasy dawno ju? min??y. Wed?ug najnowszych danych pieni?dzy starczy mi tylko na 21 lat ?ycia. M?wi?c powa?nie, dzi?ki tej nagrodzie b?d? m?g? spokojnie pracowa? nad kolejnymi tekstami, by zdoby? nast?pne nagrody (?miech).
Джерело: http://www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=100&co=txt_1327
Радi бачити Вас на сайтi Юрiя Андруховича!
Друже, переглядаючи статтi не полiнуйся залишити коментар i висловити свою думку. |
RSS feed for comments on this post · TrackBack URI
Залишити вiдгук